Jak nie poddać się w prowadzeniu własnej firmy? Małe kroki, które pomagają iść dalej

Prowadzenie własnej firmy daje ogromną satysfakcję, poczucie niezależności i możliwość realizowania własnych pomysłów.

Jednocześnie potrafi wystawić naszą cierpliwość na poważną próbę.

Są dni, kiedy telefon nie dzwoni. W skrzynce nie pojawiają się nowe zapytania, opublikowany post przechodzi niemal bez reakcji, a działania, którym poświęciliśmy dużo czasu, nie przynoszą widocznych efektów.

W takich chwilach łatwo zacząć zadawać sobie pytanie:

„Czy to wszystko ma jeszcze sens?”

Myślę, że większość przedsiębiorców przynajmniej raz znalazła się w takim miejscu. Ja również.

Z czasem zrozumiałam jednak, że brak natychmiastowego efektu nie zawsze oznacza brak postępu. Bardzo często najważniejsza praca odbywa się w ciszy — zanim pojawią się zapytania, sprzedaż, polecenia i widoczny rozwój firmy.

Najtrudniejsze są momenty, w których nic się nie dzieje

Kiedy podejmujemy nową decyzję biznesową, zaczynamy publikować, budujemy stronę internetową albo wprowadzamy nową usługę, zazwyczaj towarzyszy nam duża energia.

Mamy pomysły, plany i oczekiwania.

Problem pojawia się wtedy, gdy rezultaty nie przychodzą tak szybko, jak zakładaliśmy.

W biznesie istnieje opóźnienie pomiędzy działaniem a efektem.

Dzisiejszy artykuł może przyprowadzić klienta dopiero za kilka miesięcy. Rozmowa, która teraz wydaje się niezobowiązująca, może później zakończyć się współpracą. Osoba obserwująca Twoją firmę może potrzebować wielu kontaktów z marką, zanim zdecyduje się napisać lub zadzwonić.

Nie widzimy jeszcze rezultatu, ale proces już się rozpoczął.

Dlatego nie możemy oceniać wartości wszystkich naszych działań wyłącznie na podstawie tego, co wydarzyło się dzisiaj.

Motywacja nie wystarczy — potrzebny jest system

Motywacja jest przyjemna, ale nieprzewidywalna.

Jednego dnia mamy dużo energii, a kolejnego jesteśmy zmęczeni, rozczarowani albo przytłoczeni liczbą obowiązków. Jeżeli działanie uzależniamy wyłącznie od tego, czy mamy ochotę, trudno utrzymać regularność.

Dlatego zamiast czekać na przypływ motywacji, staram się budować prosty system pracy.

Jednym z jego najważniejszych elementów jest mój poranny notes.

Codziennie rano zapisuję swoje cele

Każdego ranka zapisuję rzeczy, które chcę zrobić danego dnia.

Nie tworzę listy kilkudziesięciu zadań, której nie da się wykonać. Nie zapisuję też wyłącznie wielkich celów, takich jak rozwój marki, zwiększenie przychodów czy pozyskanie większej liczby klientów.

Wybieram kilka konkretnych działań.

Może to być:

  • napisanie jednej wiadomości do potencjalnego klienta,
  • wykonanie ważnego telefonu,
  • dokończenie fragmentu strony internetowej,
  • przygotowanie jednego artykułu,
  • nagranie krótkiego materiału,
  • opublikowanie realizacji,
  • uporządkowanie oferty,
  • nauczenie się jednej nowej rzeczy.

Takie zadania nie zawsze wyglądają spektakularnie. Często nikt poza mną nawet nie wie, że je wykonałam.

Ale kiedy je odhaczam, widzę, że idę do przodu.

To bardzo ważne szczególnie wtedy, gdy nie mam jeszcze wpływu na ostateczny rezultat.

Nie mogę zdecydować, że klient dzisiaj do mnie zadzwoni. Mogę jednak poprawić swoją ofertę, opublikować wartościową treść, odezwać się do konkretnej osoby lub zadbać o widoczność swojej firmy.

Skupiam się więc na tym, co rzeczywiście zależy ode mnie.

Duży cel warto zamienić w następny możliwy krok

Cel „rozwinąć firmę” jest ważny, ale zbyt ogólny, żeby wskazać, co mamy zrobić dzisiaj.

Podobnie brzmią cele:

  • zdobyć więcej klientów,
  • zwiększyć sprzedaż,
  • zbudować silną markę,
  • być bardziej widocznym w internecie.

Kiedy patrzymy wyłącznie na wielki cel, możemy poczuć, że dzieli nas od niego ogromna odległość.

Dlatego zadaję sobie prostsze pytanie:

„Jaki najmniejszy krok mogę wykonać dzisiaj?”

Jeżeli chcę zdobywać klientów, mogę dziś dopracować opis jednej usługi.

Jeżeli chcę budować markę osobistą, mogę opublikować jedną praktyczną wskazówkę.

Jeżeli chcę zwiększyć widoczność w Google, mogę poprawić jeden tekst albo dodać aktualność do wizytówki firmy.

Jeżeli chcę uruchomić nową usługę, mogę porozmawiać z jednym potencjalnym klientem i sprawdzić, czego naprawdę potrzebuje.

Duży cel może przytłaczać. Następny krok daje jasność.

Mierz postęp, nie tylko przychody

Sprzedaż jest niezwykle ważna. Bez niej firma nie może się rozwijać.

Nie powinna być jednak jedyną miarą codziennego postępu.

Szczególnie na początku wiele działań przynosi najpierw wiedzę, doświadczenie, kontakty i lepsze zrozumienie rynku. Dopiero później pojawiają się pieniądze.

Warto więc obserwować również:

  • liczbę przeprowadzonych rozmów,
  • wysłane oferty,
  • otrzymane odpowiedzi,
  • nowe opinie klientów,
  • wejścia na stronę,
  • zapytania o usługi,
  • regularność publikacji,
  • jakość tworzonych materiałów,
  • umiejętności, które rozwijamy,
  • wnioski wyciągnięte z nieudanych działań.

Jeżeli coś nie przynosi rezultatu, nie zawsze oznacza to stracony czas. Czasami otrzymujemy informację, że trzeba zmienić komunikat, ofertę, grupę odbiorców lub sposób działania.

To również jest postęp — pod warunkiem, że wyciągniemy wnioski.

Wytrwałość nie oznacza robienia wciąż tego samego

Warto uważać na pułapkę, w której „nie poddawać się” oznacza ślepe powtarzanie działania, które od dawna nie przynosi efektów.

Wytrwałość nie polega na tym, żeby za wszelką cenę trzymać się pierwszego pomysłu.

Polega na tym, żeby nie rezygnować z celu, ale jednocześnie mieć odwagę zmieniać drogę.

Jeżeli przez wiele miesięcy dana oferta nie wywołuje zainteresowania, warto porozmawiać z klientami i sprawdzić, czy rozwiązujemy dla nich rzeczywisty problem.

Jeżeli posty nie przynoszą żadnych reakcji, być może trzeba zmienić temat, formę albo język komunikacji.

Jeżeli odwiedzający wchodzą na stronę, ale nie kontaktują się z firmą, być może oferta jest niejasna albo brakuje konkretnego wezwania do działania.

Nie każda trudność jest sygnałem, żeby zrezygnować. Nie każda jest też sygnałem, żeby bez końca robić dokładnie to samo.

Dobry przedsiębiorca potrafi łączyć wytrwałość z obserwacją i gotowością do zmiany.

Małe zwycięstwa pomagają odzyskać energię

Kiedy myślimy tylko o dużych wynikach, łatwo przeoczyć codzienny postęp.

Tymczasem znaczenie może mieć:

  • ukończenie trudnego zadania,
  • pierwsza pozytywna odpowiedź,
  • zadowolony klient,
  • dobrze przeprowadzona rozmowa,
  • opublikowany artykuł,
  • nowe rozwiązanie wdrożone w firmie,
  • dzień, w którym mimo zmęczenia zrobiliśmy to, co było najważniejsze.

Docenianie takich momentów nie oznacza obniżania ambicji.

Oznacza zauważanie, że rozwój firmy składa się z wielu mniejszych etapów.

Każde odhaczone zadanie daje mi sygnał: działam, uczę się i nie stoję w miejscu.

Mój prosty sposób na trudniejszy dzień

Kiedy mam gorszy dzień, nie próbuję naprawiać całego biznesu w kilka godzin.

Otwieram notes i zapisuję trzy rzeczy:

1. Co jest dziś naprawdę najważniejsze?

Nie wszystko jest równie pilne. Wybieram zadanie, które ma największe znaczenie dla klienta, projektu albo rozwoju firmy.

2. Co mogę zakończyć jeszcze dzisiaj?

Niedokończone zadania zabierają uwagę. Jedna zamknięta sprawa potrafi przywrócić poczucie kontroli.

3. Jaki mały krok przybliży mnie do większego celu?

Nie muszę od razu widzieć końca całej drogi. Potrzebuję tylko wiedzieć, jaki jest następny krok.

Kiedy wykonam te trzy rzeczy, dzień nie jest stracony — nawet jeśli nie wydarzyło się nic spektakularnego.

Własna firma to nie sprint

W mediach społecznościowych często widzimy końcowy efekt.

Nowe biuro. Duży kontrakt. Wzrost sprzedaży. Sukces kampanii. Pełny kalendarz klientów.

Rzadziej widzimy miesiące nauki, poprawiania błędów, wysyłania ofert bez odpowiedzi i pracę wykonywaną wtedy, gdy nikt jeszcze nie zwracał na nią uwagi.

Dlatego porównywanie własnego początku z czyimś rozwiniętym biznesem może być bardzo niesprawiedliwe.

Własna firma to nie sprint.

To maraton złożony z setek decyzji, prób, rozmów, poprawek i małych działań.

Nie musisz każdego dnia wykonywać ogromnego skoku.

Ważne, żeby nieustannie wracać do kierunku, który wybrałaś lub wybrałeś, sprawdzać rezultaty i wykonywać następny sensowny krok.

Podsumowanie: większość sukcesu dzieje się w ciszy

Nie każdy dzień w firmie przyniesie nowego klienta, duże zamówienie albo widoczny przełom.

Nie oznacza to jednak, że taki dzień nie ma znaczenia.

To właśnie wtedy budujemy kompetencje, przygotowujemy ofertę, poprawiamy komunikację, tworzymy treści, nawiązujemy relacje i wykonujemy pracę, która z czasem zaczyna przynosić rezultaty.

Mnie pomaga codzienny notes, kilka jasno określonych celów i skupienie się na rzeczach, na które mam realny wpływ.

Nie zawsze wszystko przebiega zgodnie z planem.

Ale plan pomaga mi nie zatrzymywać się całkowicie.

Pamiętaj:

większość sukcesu dzieje się w ciszy — w dniach, których nikt nie widzi.

Dlatego dzisiaj nie musisz zrobić wszystkiego.

Zrób jedną rzecz, która przybliży Cię do celu.

A jutro wykonaj następny krok.

A co pomaga Tobie?

Masz swój sposób na trudniejsze momenty w prowadzeniu firmy?

Planujesz dzień, zapisujesz cele, rozmawiasz z innymi przedsiębiorcami, a może robisz sobie chwilę przerwy, żeby wrócić z nową energią?

Podziel się swoim sposobem w komentarzu.

Jeżeli natomiast rozwijasz firmę i potrzebujesz strony internetowej, która jasno prezentuje Twoją ofertę oraz wspiera pozyskiwanie klientów, skontaktuj się ze mną.

Przewijanie do góry